Tajemnice światła


Tajemnice światła to wystawa zorganizowana we współpracy z wolontariuszami i wolontariuszkami Galerii Labirynt w ramach programu edukacyjnego. Tematem przewodnim jest światło, a wystawa jest próbą zgłębienia jego tajemnic poprzez zestawienie ze sobą wybranych dzieł sztuki. Można zobaczyć na niej prace z kolekcji Galerii Labirynt oraz ze zbiorów Lubelskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych.

Mikołaj Smoczyński

The secret performance 3

1988
fotografia czarno-biała
wymiary: 70 x 100 cm
Kolekcja Galerii Labirynt

Mikołaj Smoczyński to jeden z najważniejszych artystów współczesnych związanych z Lublinem. Uprawiał malarstwo, fotografię, instalację, tworzył obiekty artystyczne oraz environment. w zbiorach Galerii Labirynt znajduje się powstały w latach 80. cykl fotografii, zatytułowany The Secret Performance. Składają się na niego dwa rodzaje prac – takie, na których pojawia się przedmiot i prace przedstawiające zupełną pustkę. Realizując pierwsze fotografie z cyklu Smoczyński wierzył, że obiekt jest najważniejszy jako uosobienie energii i potencjalnej akcji. Praca prezentowana na wystawie pochodzi z czasu rezygnacji z obiektu na rzecz pustej przestrzeni, która stała się dla Smoczyńskiego nowym polem do działania. Wydaje się jakby artysta penetrował obszar niezwykle dyskretnej i kameralnej obecności przed aparatem. Tytuł cyklu odnosi się do performatywnego charakteru fotografii, który odróżnia ją od prostej rejestracji rzeczywistości. Czarno-białe fotografie pokazują pracownię artysty, która wraz z całym budynkiem została rozebrana w 1993 roku, co zakończyło jednocześnie całą serię prac. Artysta fotografował fragment podłogi znajdujący się na wprost wejścia do pomieszczenia. Używał jedynie światła naturalnego, nadając swoim fotografiom nieco mroczny charakter. Ukazujące stale ten sam wycinek rzeczywistości prace stały się swoistym studium przedmiotu, miejsca i czasu. Jakby na oczach widzów, zdjęcie po zdjęciu zmienia się kadrowany obraz, podczas gdy aparat pozostaje nieruchomy.

Smoczyński wykonywał swoje fotografie, gdy studenci już opuścili pracownie. Przygotowywał „obiekty”, aranżował sytuację, a następnie ustawiał statyw, włączał w aparacie funkcję długiego naświetlania i wychodził. Obiektyw w tym czasie rejestrował mijający czas i zmiany zachodzące w opustoszałej przestrzeni. Na banalnych płytkach PCV po zapadnięciu ciemności rozgrywał się spektakl, który zapisany został na papierze fotograficznym. Dla artysty bardzo ważna była technika, w której powstawały fotografie. Długie naświetlanie pozwalało na zachowanie maksymalnej autentyczności zdjęcia. Smoczyńskiego nie interesowała rejestracja wyglądu obiektu, ale jego interpretacja, proces zamykania czasu, przestrzeni, a także kwestia obecności autora w dziele.

Cykl The Secret Performance Smoczyński nazywał „obrazami fotograficznymi”, nie uważał się bowiem za typowego fotografa, raczej posługiwał się medium fotograficznym i traktował je jako równorzędne narzędzie do rejestrowania patrzenia. Wynikiem mechanicznego procesu spoglądania na wnętrza nieistniejącego już dzisiaj budynku jest seria prac, które stały się po latach swoistym manifestem artysty.

Powrót

Zygmunt Rytka

Ciągłość nieskończoności

1989-2003
print comp., fotografia na piance kapa fix, druk EPSON STYLUS PHOTo 900
wymiary: 21 x 30 cm
Kolekcja Galerii Labirynt

Zygmunt Rytka to artysta intermedialny, tworzący prace w technikach takich jak film eksperymentalny, video, obiekt, instalacja, najchętniej sięgający jednak po fotografię. Związany jest z tradycjami sztuki konceptualnej, szczególnie na początku swej działalności twórczej, czyli w latach 70. XX wieku. Rytka był wówczas mocno związany z polskim środowiskiem neoawangardowym, które dokumentował w cyklu Obok sztuki, tworząc czarno-białe fotografie, uzupełniane kolorem. w czasie stanu wojennego artysta związany był z łódzkim środowiskiem niezależnym: Kulturą Zrzuty, grupą Łódź Kaliska, Galerią Wschodnią i Galerią FF. w 2005 roku założył Fundację Sztuki Współczesnej In Situ.

W roku 1974 w Galerii Remont w Warszawie odbyła się pierwsza indywidualna wystawa artysty, nosząca tytuł Przedziały Czasowe. Była ona wyrazem zainteresowania Zygmunta Rytki problemem czasu i przestrzeni, który do dziś powraca w filozofii i twórczości artysty. Według teorii Rytki, miejsce, w którym się pracuje powinno nieść ze sobą ładunek energetyczny, pozwalający na generowanie twórczego działania. Jednym ze specjalnych miejsc, które Rytka sobie upodobał, była rzeka Białka na Podhalu. Prace powstające w określonym czasie są wyjątkowe i niemożliwe do powtórzenia. Dlatego też artysta w tytułach swoich dzieł zawiera datę i godzinę ich realizacji.

Ciągłość nieskończoności pochodzi z cyklu prac, powstających między 1989 a 2003 rokiem, w których obiektem zainteresowania Zygmunta Rytki jest przyroda i jej współzależność z człowiekiem. Artysta zastanawiał się nad tym, jakie są możliwości a także ograniczenia ludzkiego poznania natury. To czarno-biała fotografia, przedstawiająca kamień, przez który biegnie namalowana flamastrem czarna pionowa linia, dzieląca go na pół. Kamień został uchwycony na zdjęciu w momencie spadania, w tle zdjęcia widoczny jest cień dwóch rąk – zapewne rzucających obiekt – oraz cień samego kamienia. Przez środek pracy biegnie pionowa linia, namalowana flamastrem bezpośrednio na fotografii.

Kamienie w twórczości Zygmunta Rytki mają szczególne znaczenie, gdyż artysta postrzega je jako obiekty najlepiej wyrażające wieczne trwanie natury. Są one niezmiennym zapisem czasu od zera do chwili obecnej, co wyrażać ma narysowana na obiekcie linia, odnosząca się do powstawania kamieni poprzez podział ich na mniejsze części.  w ramach działań artystycznych u początków swojej drogi artystycznej Rytka organizował ulotne mini-performanse, które utrwalał za pomocą fotografii. Omawiane zdjęcie należy do tego typu akcji, w której fragment natury zostaje poddany działaniu człowieka. Ludzka ingerencja w przyrodę jest jednak chwilowa i ulotna w stosunku do nieskończenie trwającej natury.

Powrót

Olaf Brzeski

Blask

2012
stal
wymiary: 90 x 53 cm
Kolekcja Galerii Labirynt

Olaf Brzeski jest jednym z ciekawszych artystów rzeźbiarzy średniego pokolenia. Choć ukończył Wydział Rzeźby wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych jego działania twórcze nieustannie przesuwają granice klasycznie pojmowanej rzeźby. Brzeski nieustannie bada możliwości tej dyscypliny artystycznej podejmując klasyczne rzeźbiarskie tematy: portret, popiersie, akt czy studium modela z natury, oprócz tego tworzy także instalacje i filmy video, których bohaterami są wykreowane przez niego niecodzienne postacie.

Blask pokazywany na wystawie to jedna z kilku prac Brzeskiego o tym samym tytule. Inspiracją do ich powstania było uporczywe wpatrywanie się artysty w słońce, a punktem wyjścia do przestrzennej realizacji 10-sekundowy, pośpieszny szkic. Niewielkich rozmiarów rysunek został powiększony, a każda kreska skopiowana i odwzorowana w stalowym pręcie. Praca jest w równym stopniu dziełem rzeźbiarskiego kunsztu co kowalskiego rzemiosła. Brzeski próbuje przenieść szkic narysowany w przebłysku mocy aktu twórczego w przestrzeń realnego świata. Nieuchwytnemu zjawisku, jakim jest światło słoneczne, nadaje fizyczny, bardzo mocny kształt. To, co pierwotnie widział jedynie artysta – przebłysk światła – zostaje utrwalone i poddane obserwacji za pomocą masywnych metalowych prętów. Praca Blask wpisuje się w prowadzoną przez artystę refleksję nad fenomenem twórcy jako kreatora. w 2013 roku w Białymstoku miała miejsce wystawa prac artysty pod tym samym tytułem co prezentowana tutaj rzeźba. Wystawa podejmowała wówczas temat jasności, momentu olśnienia, który towarzyszy artystycznym zmaganiom. Brzeski zakłada, że istnieją obrazy, które przeznaczone są tylko dla oczu artysty, a siebie kreuje na tego, który manipuluje zmysłami widzów i stosuje rozmaite sztuczki. Według niego sztuka to kłamstwo, ale artysta pozostaje całkowicie szczery.

W rzeźbie Blask obecna jest, tak charakterystyczna dla Brzeskiego, zabawa z formą. Artysta na podstawie nieco surrealistycznych wizji tworzy rzeźby, filmy i realizacje przestrzenne. Powstają w ten sposób fantastyczne światy i ilustracje do niezwykłych historii. Jego rzeźbiarskie zainteresowania opierają się przede wszystkim na fizycznych właściwościach materiału, jego ciężkości i fakturze. Jako podstawowe narzędzie ich percepcji artysta wskazuje spojrzenie widza. Jest ono najczulszym odbiorcą sztuk wizualnych oraz przekaźnikiem emocji na linii artysta – widz. Rzeźby Brzeskiego silnie oddziałują na oglądającego już w pierwszym, „wizualnym etapie” odbioru, igrając z jego wzrokowymi i estetycznymi przyzwyczajeniami. Dopiero gdy patrzący rozwikła „wizualną zagadkę”, zaczyna się zastanawiać nad znaczeniem tego, co ogląda. Artysta zwodzi widza, przypominając mu, że wzrok nie jest nieomylnym narzędziem poznania.

Powrót

Paulina Sadowska

Daytime

2011
video, animacja cyfrowa
muzyka Anne van Schothorst
czas trwania: 3’ 39’’
Depozyt Kolekcji Lubelskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych
Sfinansowano ze środków Miasta Lublin

Nowy surrealizm to nieformalny nurt w polskiej sztuce współczesnej, który jest odpowiedzią na obecne zainteresowanie dużej części artystów tematami mocno zakorzenionymi w sytuacji politycznej czy społecznej. Charakteryzuje się on odrzuceniem realistycznego sposobu przedstawiania świata na rzecz fantastycznych, nierzeczywistych form, będących odtworzeniem wizji, zawartych w wyobraźni twórcy.

Paulina Sadowska to lubelska artystka i designerka, tworząca prace, wpisujące się we wspomniany nurt. w latach 2004-2009 studiowała grafikę na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Za dyplom No place like home, będący cyklem monochromatycznych obrazów, otrzymała nagrodę rektora Uniwersytetu. Sadowska sięga do archiwalnych fotografii, które zawsze jednak przetwarza, w efekcie powstają tajemnicze, oniryczne dzieła. artystka umieszcza w swoich animacjach fragmenty zdjęć, wprawiając je w ruch, a także w lot, przez co łączą się one w zaskakujący sposób z innymi rzeczywistymi elementami. w obrazach natomiast Sadowska odtwarza postaci ludzkie, umieszczając je w wyjątkowej, postapokaliptycznej przestrzeni, gdzie wykonują one niecodzienne czynności, takie jak łowienie głowy kamiennego posągu. Animacja i malarstwo służą Sadowskiej do eksploracji najważniejszego dla artystki tematu, czyli ludzkiej natury.

Prezentowane na wystawie video pt. Daytime ukazuje odtworzoną ze szczegółami roślinność leśną, spomiędzy której unoszą się rozświetlone słońcem pyłki. Stopniowo łączą się one ze sobą, tworząc falującą w powietrzu, półprzezroczystą owalną strukturę. Forma ta przywodzi na myśl duszę natury. Film Sadowskiej przedstawia obraz przyrody inspirowany wierzeniami dawnych kultur rolniczych. Popularne było wśród nich przekonanie o tym, że każdy fragment natury zawiera pierwiastek duchowy. Niezwykła oszczędność środków narracji podkreśla oniryczny charakter animacji. Ruchome w filmie są jedynie latające pyłki, pozostałe formy są statyczne. Kolorystyka ograniczona jest do wyblakłych, złamanych kolorów. Muzyka harfy, rozbrzmiewająca w tle, potęguje wrażenie spokoju. Paulina Sadowska w rozmowie dla lubelskiego magazynu kulturalnego „ZOOM” (2012), podkreślała ogromne znaczenie podkładu muzycznego w jej realizacjach filmowych. w przypadku animacji Daytime muzyka nie została napisana specjalnie na potrzeby filmu, artystka zaadaptowała istniejący wcześniej utwór holenderskiej artystki, Anne van Schothorst.

Animacja Sadowskiej została wyróżniona jako praca finałowa na III Festiwalu Sztuki Młodych Przeciąg w Szczecinie w 2011 roku.

Powrót

Andrzej Jakub Kapica

De soto

ok. 1990
akryl, płótno 
wymiary: 116 x 13
Kolekcja Galerii Labirynt

W latach 60. XX wieku narodził się w Stanach Zjednoczonych kierunek w malarstwie zwany hiperrealizmem (lub też fotorealizmem). Malarze fotorealistyczni, korzystając z założeń pop-artu, chcieli pokazywać nieprzekłamaną rzeczywistość. Postawili sobie za cel odzwierciedlenie rzeczywistości z fotograficzną precyzją, przy użyciu fotografii jako punktu wyjścia. Wielu z nich korzystało z epidiaskopu - urządzenia wyświetlającego obraz na białym płótnie. Wykorzystanie fotografii nie było w malarstwie niczym nowym – także i wcześniejsze nurty traktowały ją jako materiał pomocniczy i inspirację, żaden z nich jednak nie posunął się tak daleko w radykalizacji tego przedsięwzięcia. Hiperrealizm nie dopuszczał bowiem żadnej twórczej ingerencji artysty. Wymagał natomiast ogromnej sprawności technicznej i precyzji wykonania.

Pochodzący z Lublina artysta, Andrzej Jakub Kapica, w swojej twórczości nawiązuje do fotorealizmu. Jego obrazy cechuje dbałość o szczegół, dokładne odwzorowanie rzeczywistości oraz tematy tożsame z tymi, które podejmowali hiperrealiści: karoserie samochodów, wystawy sklepowe, odbicia w szybach, widoki ulic. Prezentowany na wystawie obraz Kapicy nosi tytuł De Soto. Jest to nazwa luksusowego, amerykańskiego samochodu produkowanego przez koncern Chrysler w latach 1928-61. Wypolerowany, błyszczący samochód ujęty został w bardzo ciasnym kadrze, nie widzimy całości auta, ale to co najciekawsze rozgrywa się w odbiciach na jego boku. Dostrzec tam można ulicę, budynki oraz czerwony samochód mijający tytułowego De Soto. Próba oddania ruchu zatłoczonej ulicy to wyraz fascynacji hiperrealistów równoczesnością zdarzeń. Obraz, zgodnie z założeniami kierunku, namalowany jest farbami akrylowymi, ponieważ lepiej niż olejne nadają się do wielokrotnego modelowania detali, w które obfitowały dzieła. Kapica wykonał serię obrazów przedstawiających świat luksusowych samochodów. Jego prace charakteryzuje brak indywidualnego podejścia oraz odejście od modelowania barw na rzecz maksymalnej precyzji i realizmu wizerunku.

Artysta w 1978 roku ukończył studia na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni prof. Jana Tarasina. Po debiucie w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki swoje prace wystawiał nie tylko w instytucjach związanych ze sztuką, ale także podczas imprez motoryzacyjnych znajdując uznanie wśród kolekcjonerów i znawców tematu.

Powrót

Jarosław Kozłowski

No news from...

2006
tablica przemysłowa ze świetlną emisją tekstu
wymiary: 160 x 48 cm
Kolekcja Galerii Labirynt

Twórczość Jarosława Kozłowskiego, zajmującego się instalacją, rysunkiem, malarstwem, książką artystyczną oraz performance, jest przejawem jego krytyczno-analitycznego podejścia do sztuki. Kozłowski związany jest z Poznaniem, gdzie studiował na Wydziale Malarstwa w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych, a także zyskał tytuł profesora zwyczajnego Akademii Sztuk Pięknych. Od 1972 do 1990 prowadził Galerię Akumulatory 2, w której prezentował twórczość polskich i zagranicznych artystów awangardowych. w latach 1991-93 był kuratorem programu galerii i kolekcji Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie.

Jarosław Kozłowski jest jednym z najważniejszych przedstawicieli sztuki konceptualnej, która przedmiotem zainteresowania uczyniła ideę i intelektualny wymiar twórczości artystycznej. Według jej założeń forma dzieła sztuki jest mniej istotna niż treść, jaką ze sobą niesie. Konceptualiści unikali tradycyjnych środków wyrazu artystycznego, takich jak obrazy czy rzeźby, wyrażając swoje myśli za pomocą fotografii, filmu czy happeningu. Prace tworzone były także w formie napisów na płótnach czy wzorów matematycznych, odtwarzających wybrane idee.

Od początku lat 70. twórczość Kozłowskiego dotyczyła lingwistyki, gramatyki i logiki symboli. Artysta wykorzystywał gotowe przedmioty, które odzierał z ich praktycznych funkcji, prowadząc intelektualną grę pomiędzy sensem przedmiotu, sztuką i rzeczywistością. w latach 80. artysta zajmował się odmitologizowaniem sztuki, zmieniając tym samym sposób odbioru dzieł. Lata 90. to próba wejścia w tzw. trzeci krąg, wyprowadzający przedmioty gotowe z ich potocznej rzeczywistości i konwencji sztuki. w tym czasie Jarosław Kozłowski w swej twórczości artystycznej zaczął poruszać problemy społeczne i polityczne. w 2007 roku w Galerii Le Guern w Warszawie odbyła się indywidualna wystawa artysty Figury Retoryczne III. w jej ramach w różnych częściach miasta oraz w samej galerii zainstalowano tablice świetlne, emitujące krótki tekst No news from..., informujący o braku wiadomości z 23 miast o różnej lokalizacji geopolitycznej. Jeden z tych neonów prezentowany jest na niniejszej wystawie.

No news from... dotyczy problemu społecznej percepcji komunikatu w postaci znaku świetlnego a  także jego funkcji w przestrzeni publicznej i instytucjonalnej. Wydźwięk pracy na ulicy w pobliżu dworca, w porównaniu z wystawieniem jej w galerii sztuki diametralnie się zmienia pomimo, że forma pozostaje ta sama. Jest to komentarz do natłoku informacji, który towarzyszy ludziom w codziennym życiu. Mimo niezwykle agresywnej struktury wizualnej, praca niesie ze sobą informacyjną pustkę.

Powrót

Sławomir Marzec

z cyklu Wszystko – Bricolage
Istnieje tylko nic i wszystko...

2006
kolaż, wydruk komputerowy
wymiary: 70 x 100 cm
Depozyt Kolekcji Lubelskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych
Sfinansowano ze środków Miasta Lublin

Sławomir Marzec jest malarzem, fotografem, twórcą instalacji, performerem, pedagogiem, należy także do nielicznej grupy artystów, którzy równolegle z działaniami praktycznymi publikują teksty o charakterze krytycznym odnoszące się zarówno do własnej i obcej twórczości, jak i teorii sztuki w ogóle. Eseje, polemiki, wstępy do katalogów, czy też rozważania teoretyczne stanowią swoisty manifest, który znajduje odzwierciedlenie w kolejnych cyklach malarskich i wystawach prac Marca. Jednym z kluczowych pojęć, które konsekwentnie i wnikliwie bada jest „wszystko”. Tak też zatytułowana jest książka artysty wydana w 2012 roku w związku z wystawą w Galerii Labirynt, w której napisał: Stąd też uważam (i bodaj od 2006 roku praktykuję), że tematem sztuki powinno być WSZYSTKO, czyli nierealna, niemożliwa pełnia, która podważa jednocześnie każdą konkretyzację. Pojęcie, którym na co dzień sprawnie się posługujemy, będące elementem wielu związków frazeologicznych, stanowi dla artysty punkt wyjścia, ale i dojścia w kolejnych cyklach malarskich. Refleksja nad pojemnością słowa „wszystko” przywodzi Marca do paradoksu, w którym z jednej strony występuje przeciw przedstawieniu, z drugiej natomiast za pomocą materii farb wyznacza kolejne reprezentacje. Wydaje się, że prace Sławomira Marca oscylują właśnie pomiędzy konkretem a jego reprezentacją.

Artysta zadebiutował w 1983 roku wystawą w warszawskiej Galerii Pracowni Dziekanka, trzy lata później ukończył warszawską Akademię Sztuk Pięknych (dyplom w pracowniach prof. Stefana Gierowskiego i prof. Ryszarda Winiarskiego), a następnie kontynuował studia w Kunstakademie Düsseldorf. Od 1988 roku jest pedagogiem w ASP w Warszawie, obecnie prowadzi Pracownię Malarstwa na Wydziale Grafiki; od 2003 roku jest także profesorem Instytutu Architektury Krajobrazu KUL.

Cykl Wszystko, do którego należy prezentowana na wystawie praca Istnieje nic i wszystko…, składa się z grafik komputerowych, artysta przykleja do nich drobne przedmioty oraz dopisuje aforyzmy swego autorstwa. Grafiki są zbudowane z setek fotografii - prywatnych, historycznych czy reporterskich. Ich rozmiary są tak niewielkie, że z pewnej odległości stają się one zupełnie nieczytelnie, przypominając charakterystyczne dla Marca punktowane obrazy. Kolaże nie ukazują konkretnych osób czy scen, ponieważ z perspektywy „wszystkiego” doniosłość indywidualna nie ma znaczenia. Są raczej próbą znalezienia wizualnej formy dla nieuchwytnego. Przedmioty przyklejone do wydruków pochodzą z mieszkania artysty, każda z tych rzeczy, jak podkreśla Marzec, ma własną historię, co nadaje im dodatkowych znaczeń. w krótkich aforyzmach wchodzących w skład cyklu prac nieustannie powtarza się jak mantra słowo wszystko, mimo że ich treść jest za każdym razem inna. Światło w pracy artysty może być rozumiane jako światło dobrze funkcjonującej cywilizacji, gdy przyjrzymy się bowiem bliżej, zauważymy iż pracę tworzy szereg kadrów ukazujących ludzi, zwierzęta, rozmaite przedmioty, fragmenty architektury czy pejzaże. To właśnie te konkretne przedstawienia tworzą całość dziedzictwa ziemi, wielorakich cywilizacji, które na niej powstały. Ziemia jako jedna z planet Układu Słonecznego emituje w kosmos jasność, którą uosabia widoczna na pracy jaśniejąca łuna ponad widnokręgiem.

Powrót

Józef Robakowski

Uwaga: Światło!

2004
(realizacja: Józef Robakowski i Wiesław Michalak)
Wideo, DVD
czas trwania: 5’
Depozyt Kolekcji Lubelskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych,
Sfinansowano w ramach Narodowego Programu Kultury Znaki Czasu i mecenatu Janusza Palikota 

Poznański artysta Józef Robakowski jest jednym z prekursorów polskiej sztuki video. Artysta u początków swojej twórczości zajmował się także fotografią, następnie zwracając się w stronę eksperymentów formalnych z kinem. Stworzył także liczne obiekty, instalacje, rysunki oraz koncepcje artystyczne a także akcje multimedialne. Nie bez znaczenia dla działalności artystycznej Robakowskiego jest fakt, że studiował historię sztuki na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Wydziale Operatorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, gdzie obecnie jest profesorem. Józef Robakowski jest także założycielem licznych grup artystycznych, m.in. powstałych w latach 60. kolektywów: OKO, STKF PĘTLA, ZERO-61, KRĄG, a także działającego w latach 70. Warsztatu Formy Filmowej i Telewizyjnej. Kino eksperymentalne to nurt zbliżony formalnie bardziej do sztuk plastycznych niż do tradycyjnego kina komercyjnego. Mianem tym określane są poszukiwania twórców lat 50. XX w., związane z tworzeniem filmów pozbawionych fabuły a skupionych na doznaniach estetycznych oraz emocjonalnych, wywoływanych niecodziennymi środkami, takimi jak zaburzanie relacji pomiędzy obrazem filmowym a dźwiękiem czy też tworzenie filmów za pomocą ingerencji w taśmę. Józef Robakowski interesował się relacjami światła, obrazu i dźwięku już w latach 70. Dlatego też stworzył m.in. film bezkamerowy pt. TEST I, który był zapisem mechanicznego dziurawienia taśmy filmowej. w efekcie powstała praca, działająca na odbiorcę nieregularnym światłem oraz dźwiękiem.

Jednym z przedstawicieli nurtu kina eksperymentalnego w Stanach Zjednoczonych był Paul Sharits, amerykański surrealista, którego pamięci poświęcone zostało prezentowane na wystawie video Uwaga: ŚWIATŁO!. Sharits w 1981 roku przyjechał do Polski, gdzie współpracował z Robakowskim, był blisko wydarzeń w Stoczni Gdańskiej, związanych z Solidarnością. Artysta był pod wrażeniem tych doświadczeń, dlatego postanowił zrobić pracę, która oddałaby ducha polskości. Wybrał ostatni utwór Fryderyka Chopina, Mazurek f-moll op. 68 nr 4, na kanwie którego rozpisał partyturę filmową. Następnie wysłał ją do Józefa Robakowskiego wraz z propozycją realizacji filmu. Udało się to zrobić dopiero w 2004 roku, już po śmierci Sharitsa. Współrealizatorem był Wiesław Michalak. Film powstał w technice cyfrowej, według niezwykle rygorystycznej procedury formalnej, która podporządkowywała linii melodycznej utworu wartości obrazowe. w filmie wykorzystano osiem kolorów, pojawiających się w zależności od zmiany tonów dźwięku w utworze Chopina. Kolor i światło pulsują wraz z muzyką, uzupełniając jej własności i nawiązując do realizacji filmowych Sharitsa. Film oddziałuje zatem na odbiorcę poprzez nie narracyjne własności lecz właśnie za pomocą barwy, światła i dźwięku.

Powrót
  • MIKOŁAJ SMOCZYŃSKi 
 - THE SECRET PERFORMANCE 3

    1. Mikołaj Smoczyński

    The secret performance 3




  • ZYGMUNT RYTKA - 
CIĄGŁOŚĆ NIESKOŃCZONOŚCI

    2. Zygmunt Rytka

    Ciągłość nieskończoności




  • OLAF BRZESKI - BLASK

    3. Olaf Brzeski

    Blask




  • PAULINA SADOWSKA - DAYTME

    4. Paulina Sadowska

    Daytime




  • ANDRZEJ JAKUB KAPICA - DE SOTO

    5. Andrzej Jakub Kapica

    De Soto




  • JAROSŁAW KOZŁOWSKI - NO NEWS FROM…

    6. Jarosław Kozłowski

    No news from...




  • SŁAWOMIR MARZEC

z cyklu WSZYSTKO – BRICOLAGE 
ISTNIEJE TYLKO NIC I WSZYSTKO...

    7. Sławomir Marzec

    z cyklu Wszystko – Bricolage
    Istnieje tylko nic i wszystko...




  • UWAGA: ŚWIATŁO! - Józef Robakowski

    8. Józef Robakowski

    Uwaga: Światło!